Gorlicka Państwowa Straż Pożarna - duma miasta

Straż pożarna w naszym mieście została utworzona w 1872 r. i należy do najstarszych w Małopolsce. Powstała z inicjatywy postępowej inteligencji gorlickiej oraz mieszczaństwa, która dostrzegła potrzebę zorganizowania bezinteresownej obywatelskiej samopomocy w walce z pożarami.

Swój chrzest pożarniczy gorlicka straż ogniowa przeszła w dwa lata później, podczas pożaru naszego miasta w dniu 3 października 1874 r. Wtedy, mimo ofiarności strażaków spłonęło całe centrum miasta, a sama straż straciła cały sprzęt gaśniczy i musiała się na nowo organizować.

Drugą duża akcją gaśniczą w okresie przynależności do Monarchii Austriackiej, w jakiej wzięli udział gorliccy strażacy był pożar Biecza w dniu 12 maja 1903 r. Niestety pożar był tak duży, że nawet pomoc sąsiednich straży ogniowych nie zapobiegł spaleniu ,,20 sklepów żydowskich, 30 domów katolickich, urzędu podatkowego, apteki, nowo zbudowanej bożnicy żydowskiej, budynku sądowego oraz starożytnej wieży ratuszowej”.

 Gorlicka Ochotnicza Straż Ogniowa działała w oparciu o ustawę ,,O policji ogniowej dla miast i miasteczek” z dnia 10 lutego 1891 r. i organizacyjnie dzieliła się na trzy oddziały: ratowniczy zwany topornikami, którego zadaniem było ugaszenie ognia oraz wodny, który zapewniał obsługę sikawek i dostarczał wodę oraz na oddział porządkowy, który czuwał nad bezpieczeństwem ludzi, ich mienia w miejscu pożaru oraz dozorował pogorzelisko po jego ugaszeniu.

A dzisiaj...

W ogromnym garażu stoją trzy samochody pożarnicze. Jest jeszcze podnośnik hydrauliczny o wysięgu 24 m, łódź silnikowa, sanie do poruszania się po lodzie, agregat proszkowy czyli urządzenie do gaszenia np. urządzeń pod napięciem i ma zastosowanie tam gdzie nie można używać wody czy też piany gaśniczej. Lekko licząc samochody i sprzęt ratowniczy który znajduje się w Jednostce Ratowniczo - Gaśniczej w Gorlicach wart jest kilka dobrych milionów złotych.

 

W ogromnym garażu stoją trzy samochody pożarnicze.

Niedawno jednostka została wyposażona w nowy bardzo rozbudowany zestaw narzędzi hydraulicznych: pompa hydrauliczna, nożyce, rozpieracze kolumnowe 2 szt., rozpieracz ramieniowy, nożyce do cięcia pedałów, nożyco - rozpieracz – kombi, zestaw do wyważania drzwi i cięcia, piłę do ciecia szkła, zabezpieczenie poduszki Air Bag.

O nożycach można powiedzieć tyle, że z ich pomocą rurka której ścianka miała około czterech milimetrów grubości została przecięta w mniej niż pięć sekund. Tyle samo zajęło zmiażdżenie jej do wielkości pudełka po zapałkach.

 

Pokój dyżurnych

Dyżurny siedzi w jasnym pokoju pełnym komputerów. Na jednym z czterech monitorów stojącym przed nim jest mapa. Coś jak GPS w samochodzie. Widzi dokładnie gdzie są samochody bojowe, z jaką prędkością jadą, ile czasu upłynęło od chwili wyjazdu. Kilka sekund po zadysponowaniu, dyżurny zaczyna wprowadzać wszystkie dane do systemu. Z nich powstanie dokumentacja ze zdarzenia. Wszystkie rozmowy prowadzone poprzez tenże system, od wyjazdu samochodów aż do zakończenia akcji, są nagrywane. Z większych akcji ratowniczych są sporządzane analizy. Wówczas nagranie jest odsłuchiwane i dokładnie spisywane. Bez pomijania jakiegokolwiek słowa.

 

Pokój dyżurnych Gorlickiej Straży Pożarnej

Kolejne ważne stanowisko to stacja obsługi sprzętu ochrony dróg oddechowych. Przy laptopie zasiada odpowiedzialny strażak. Obok niego stoi sporych rozmiarów paczka, a na niej główka. Wygląda trochę jak kawałek manekina. To specjalistyczny tester. Za jego plecami stoją dwie skrzynie. Wyglądają jak kuchenne zmywarki - o każdym użyciu, maska musi tu trafić. Ma zostać wyczyszczona, umyta, wysuszona, zdezynfekowana i dokładnie sprawdzona pod względem technicznym. Gdy maska przejdzie pozytywną weryfikację. Jest pakowana w foliową torebkę, ta zaś zostaje dokładnie zgrzana. Całość wędruje do specjalnego pojemnika. Każdy strażak ma swoją maskę opisaną numerem. W stacji sprawdzane są maski i aparaty powietrzne używane zarówno przez strażaków z PSP jak i druhów z jednostek OSP.

Nowe technologie

Niedawno jednostka wzbogaciła się o kamerę. Dzięki temu urządzeniu można wykryć zarzewie pożaru, czy człowieka uwięzionego pod gruzami albo w zadymionym budynku.


Strażak patrząc przez okular kamery widzi miejsca nagrzania się elementów np. ścian, dachu, tlących się w ścianach przewodów elektrycznych. W normalnych warunkach oko ludzkie nie jest w stanie wychwycić takich drobnych, ale znaczących zmian.

 

 

Powered by  Jumpstart Georgia